Leżąc dzisiaj na kanapie przed telewizorem doszłam do być może głupiego wniosku. Jestem co drugą kobietą, która cierpi na znp. Obserwacja mojego dwudziestoletniego życia całkowicie to uzasadnia. Wszelkie błędne decyzje, rozstania, wielkie kłótnie, upadki itp. wynikały generalnie z tego. To zadziwiające! Na co dzień da się ze mną żyć, ale w tym okresie naprawdę jest ciężko. Na szczęście mam bardzo wyrozumiałych przyjaciół, a i znajomi się przyzwyczajają z czasem.
Nawiązując więc do mojego starego blogu, który cieszył się popularnością znaczną w LO, czasem sobie coś napiszę. Bo życie ma potencjał (jak mówi mój ulubiony kolega z grupy).
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz